Sandomierz to pełne uroku miasteczko na południu województwa świętokrzyskiego położone na siedmiu wzgórzach nad rzeką Wisłą. Bogactwem swych zabytków i różnych atrakcji zachęca do odwiedzin wielu turystów.
Przekonali się o tym uczniowie klasy II, III i IV, którzy wraz z opiekunami 29 maja br. udali się tam na wycieczkę. Pogoda dopisała wspaniale. O godzinie 10.00 od charakterystycznej studni stojącej w centrum sandomierskiego Rynku rozpoczęło się aktywne zwiedzanie miasta z panem Pawłem — lokalnym przewodnikiem. Pierwszym punktem zwiedzania był oczywiście miejscowy Ratusz, który jest jednym z najpiękniejszych renesansowych zabytków w Polsce. Przewodnik opowiedział dzieciom o charakterystycznych głowach na każdym narożniku Ratusza, które symbolizują cztery stany: duchowny, rycerski, mieszczański i włościański. Kolejnym punktem programu była oczywiście słynna Brama Opatowska, jedna z niegdyś czterech bram wchodzących w kompleks murów obronnych Sandomierza, wzniesiona przez króla Kazimierza Wielkiego w XIV wieku. Stamtąd, po pokonaniu sześciu pięter w górę, wszyscy podziwiali wspaniały widok nie tylko na stare i nowe miasto Sandomierz, ale i na rozległą okolicę wokół — od zakola Wisły aż po góry Pieprzowe i Świętokrzyskie.
Po zejściu z wieży pan przewodnik oprowadził dzieci po malowniczych ulicach Sandomierza, opowiadając różne ciekawostki o wybranych zabytkach sakralnych oraz świeckich. Następnie wszyscy pomaszerowali zobaczyć sandomierskie wąwozy lessowe. Udało się odwiedzić dwa z nich: Wąwóz Św. Jacka Odrowąża oraz najdłuższy i najbardziej malowniczy Wąwóz Królowej Jadwigi, który rozdziela wzgórza Świętojakubskie i Świętopawelskie. Jest to najpiękniejszy wąwóz w Sandomierzu, a strome ściany tego blisko półkilometrowego jaru dochodzą do dziesięciu metrów wysokości. Zbocza wąwozu i jego korona porośnięte są gęsto drzewami i krzewami. Miło było w upalne przedpołudnie odpocząć nieco w cieniu tego uroczego miejsca. Po przyrodniczej części wyprawy wszyscy udali się na kolejne z siedmiu wzgórz w Sandomierzu – na Wzgórze Zamkowe. Ma ono swoje początki w końcówce X wieku, kiedy powstał gród, czyli warowna siedziba pierwszego władcy feudalnego, którym był Mieszko I. Zamek, który dzieci obejrzały z zewnątrz, wzniesiony został na wiślanej skarpie przez Kazimierza Wielkiego, a rozbudowano go w XVI wieku.
Po zwiedzaniu miejsc i obiektów zawartych w historycznym zespole architektoniczno-krajobrazowym Sandomierza wszyscy wrócili na Rynek, gdzie czekała już kolejna atrakcja. Było to niesamowite miejsce pełne „czarów” i zielarstwa, jedyna w Polsce interaktywna wystawa odkrywająca tajemniczy, magiczny i uzdrawiający świat roślin i ziół. Miejsce to powitało uczestników wycieczki szyldem „Czary Napary – Akademia Ziołowa Marcina z Urzędowa”. Dzieci, dzięki pracującej tam pani przewodniczce, udały się w niezwykłą podróż do źródeł medycyny i botaniki, doświadczając jej wszystkimi zmysłami! Mogły też przyłożyć ucho do tajemniczej trąbki Marcina z Urzędowa i posłuchać jedynej i niepowtarzalnej receptury, którą zielarz szeptem im przekazał. Po wyjściu z ziołowej akademii, wszyscy udali się do Zbrojowni. Było to kolejne niesamowite miejsce Sandomierza. Ma tam swoją siedzibę Chorągiew Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej. W zbrojowni udało się nie tylko zobaczyć, ale i przymierzyć zbroje rycerskie, potrzymać w ręce miecz, kuszę, czy halabardę, no i przede wszystkim wziąć czynny udział w „rekonstrukcji” bitwy pod Grunwaldem. W postacie króla Władysława, księcia Witolda, Zawiszy Czarnego, czy też Urlika von Jungingena i innych bohaterów bitwy wcielili się właśnie nasi uczniowie i doskonale sobie poradzili z wyznaczonymi rolami. Na przykład Maciej — jedyny szóstoklasista, który był na wycieczce — jako najstarszy spośród uczniów, doskonale zaprezentował postać króla Jagiełły. Zabawa przy tym była doskonała, wszyscy głośno się śmiali i kibicowali walczącym, a przy okazji mieli małą powtórkę z historii.
Po tych atrakcjach nadszedł czas na obiad i lody, a potem chwilę wytchnienia na sandomierskim rynku i zakup pamiątek. Chętni uczniowie obejrzeli też wystawę figur woskowych z serialu „Ojciec Mateusz”. Pozostali woleli wypatrywać prawdziwego księdza Mateusza na zewnątrz. Tym razem jednak się nie udało go spotkać, ale przynajmniej każdy wie, jak wygląda charakterystyczny pochyły rynek w Sandomierzu, po którym serialowy ksiądz przemieszcza się na swoim rowerze. Wzlatujące w górę gołębie, widoczne w czołówce serialu też są prawdziwe, o czym przekonali się nasi uczniowie…
Ostatnim punktem programu był rejs statkiem po Wiśle i podziwianie z wodnej perspektywy pięknej przyrody otaczającej to przeurocze miasteczko.
Droga do domu minęła wszystkim dosyć szybko, bo każdy był przepełniony wrażeniami i emocjami, ale też bardzo, bardzo zmęczony!
Wycieczka była naprawdę udana, a sandomierska przygoda na długo pozostanie w pamięci jej uczestników. Niektórzy nawet mówili, że chętnie wrócą tu jeszcze raz, na przykład ze swoimi rodzicami, aby ponownie odkrywać sandomierskie zakamarki. (JR‑Ż)
Tagi: Sandomierz, Wycieczka, wycieczka szkolna
































































































